Saturday, December 13, 2014

Krochmalna 92 - prawidłowe przyszywanie guzików wg. Sabiny Leizerowicz, Pani Saby

Pani Saba (po lewej) nauczyła mojego Ojca (po prawej od Korczaka) a mój Tata nauczył mnie jak sie przyszywa guziki. Wiecej zdjec "Pani Saby" na moim blogu.


Sabina Leizerowicz - nazywano ją Pani Saba należała do najbardziej lojalnych pracowników. Była również ulubioną nauczycielką mojego taty. Pani Saba była szefową i nauczycielką w szwalni.  Szwalnia była na tym samym piętrze, gdzie mieszkali młodzi bursisci (na antresoli). 

Szwalnia była na tym samym piętrze, gdzie mieszkali młodzi bursisci (na antresoli).  Ostatnie zdjęcie z Domu Sierot (rok 1940) na Krochmalnej 92, przed deportacją do getta na Chłodną 33.

Sabina Leizerowicz została zamordowana wraz z Januszem Korczakiem, Panią Stefą i 239 dziecmi 5 sierpnia 1942 roku. Miała 32 lat.

Pani Saba stoi druga od prawej. Rózyczka - Goclawek.

Pani Saba z psem w Rózyczce. Biala czapka w cieniu to chyba Janusz Korczak


Friday, December 12, 2014

KORCZAK PLAQUE in WARSZAWA




PLAQUE in WARSZAWA


I went to a primary school named after Janusz Korczak. Before it was just school nr. 211 in the Warszawa down town.

The school was named after Janusz Korczak at the ceremony on May 29th, 1962. Unveiling of a plaque on the building of the school (just on the left of the entrance) was done by Igor Newerly. The author of this great plaque is my mom who used the book titles of best known Korczak books:
.
How to Love a Child (Jak kochać dziecko, Warsaw 1919)
The Child's Right to Respect (Prawo dziecka do szacunku, Warsaw, 1929)


Tuesday, December 9, 2014

Mały Przegląd and Nasz Przegląd - Our Review and Little Review




Nasz Przegląd 

Nasz Przegląd (Our Review) was the most well-known Polish-Jewish newspaper in interwar Poland. It was founded in 1923. It was noted for its quality of writing and staunch Polish-Jewish stance. It was issued daily from editorial office at 7 Nowolipki str. in Warszawa.  Estimates of its circulation ranged from 20,000 to 50,000. The newspaper had also a significant non-Jewish readership. Nasz Przegląd staunchly claimed independence from political parties, carrying the label 'Independent Organ' in its byline, however it had Zionist leanings.  

Mały Przegląd
Between 1926 and 1930 Nasz Przegląd had a supplement for children, Mały Przegląd (Little Review). It was edited by Janusz Korczak and appeared weekly on Fridays. Mały Przegląd had its editorial office also at 7 Nowolipki str. 

Korczak wanted to form a papper that was created and edited entirely by children. Children contributed to the newspaper through letters, phone calls or if they wanted, by going down to the editorial office just to talk about what was on their mind. 

Mały Przegląd had its reporters, correspondents in many Polish cities.


Mały Przegląd had its reporters, correspondents in many Polish cities as Korczak found it very important inform the young readers about news and events happening nationally, and locally. He wanted by this to crate the bonds between the children. 

Last issue of Mały Przegląd (Little Review) dated September 1st, 1939.

Monday, December 8, 2014

Korczaka - Ludzie o tętnie 72


W latach 1904–1905 Janusz Korczak był współpracownikiem tygodnika Głos m.in. pisał artykuły o tematyce społecznej (ok. 60), większość z nich w rubryce Na mównicy pod kryptonimem g (Goldszmit). W latach 1904–1905 na łamach „Głosu” ukazywała się w odcinkach jego druga powieść Dziecko salonu. 


Czytając Ludzie o tętnie 72, myślałem o scenie i opisie serca dziecka, prześwietalanego falami röntgena. Korczak prowadzący wykład dla studentów pedagogiki, demonstruje im na ekranie bijące serce prześwietlanego, zdenerwowanego dziecka. 




Czytając Korczaka Ludzie o tętnie 72, myślałem o scenie i opisie serce dziecka, prześwietalanego falami röntgena. Korczak prowadzący wykład dla studentów pedagogiki, demonstruje im na ekranie bijące serce prześwietlanego, zdenerwowanego dziecka. Wykład jest na 10 min filmu!



Ludzie o tętnie 72
[fragmenty]


Tętno u ludzi dorosłych, jak wiadomo, uderza 60-80 razy na minutę – przeciętnie 72 razy.

Zależnie od pobudliwości serca, puls łatwiej lub trudniej ulega przyspieszeniu lub zwolnieniu; może on być twardszy lub miększy, mniej lub więcej regularny.

Każdy wysiłek fizyczny czy umysłowy, wzruszenie takie czy inne, każde chcenie, każdy krok w życiu naszym, roślinnym czy intelektualnym, czy zwierzęcym, każdy akt czy jego cień tylko – porusza struny owego przedziwnie czułego instrumentu.

Można wiedzieć, że nie ma serc złotych ani kamiennych, macierzyńskich, anielskich czy braterskich, odrębnych jakichś składów czy magazynów uczuć, miłości, gniewu, oburzeń, poczciwości czy porywów – a są tylko worki mięśniowe, bogato unerwione, a mimo to serce pozostanie i nadal czymś bardzo podziwu i czci godnym. [...]

Powiedz mi, ile razy uderza, a powiem ci, czym jesteś. [...] wydaje się nie do wiary, że istnieją serca o 72 skurczach na minutę i ani o jeden więcej, ani o jeden mniej. [...]

Dziwne bo to serca i dziwni to ludzie – ci – o 72 uderzeniach tętna. Tacy na przekór wszelkim rozumowaniom i przewidywaniom, wbrew najbardziej podstawowym zasadom teorii i praktyki – tacy, psiakrew, o normalnej temperaturze i normalnym pulsie, że aż nie pogardy, a zdumienia godni.

Reagują jedynie i wyłącznie na funkcje żołądka własnego i pewne, związane z życiem płciowym, takie czysto zwierzęce funkcje rozrodcze. Po dobrym obiedzie serce dorzuci od niechcenia jedno uderzenie – razem 73. Taki sobie od niechcenia dodatek, manifest serca.

Bywają chwile, gdy działalność serc wzrasta epidemicznie – puls szybko się podnosi, krew szybciej rwącą falą krążyć poczyna. Wzbiorą, wyjdą z ukrycia, rozkołyszą się utajone lub zdławione siły – idzie potok spieniony – rozszerza się, pogłębia, wzbogaca coraz to nową falą – rwie, znosi tamy, szarpie zapory, walczy i zwycięża – pędzi – zatacza coraz nowe kręgi, promieniuje coraz pełniej, nabiera mocy, przenika się światłem oślepiającym i aż parzy żarem. Temperatura skacze w górę z godziny na godzinę, tętno coraz to szybsze i energiczniejsze, i twardsze, i pewne siebie. [...]

A oto przedstawiciel tętna 72 reaguje podobnie jak po dobrym obiedzie, jak podczas pojedynku platonicznie i umiarkowanie kochanej osoby – od niechcenia sobie, po pańsku wyniośle i wspaniałomyślnie: jedno uderzenie więcej – i podanie ręki na pożegnanie, na znak, że wszelkie zabiegi są zbyteczne.

Ucieszny to albo rozpaczny widok: owe wyłudzone, wyłkane, wykradzione, wygwałcone maksymalnymi dawkami excitantium [bodźca] – 73 na minutę...

Jedno uderzonko tylko, i to nie na długo zapewne – nie słaba, nikła czy blada reakcja na bodźce – ale bankructwo...



Tygodnik Głos nr. 3, 1905.