Wednesday, December 13, 2017

Choinka u Korczaka Chanuka - Od 1912 do 1941 roku - Pomarcowe choinki

IN PREPARATION






Przemówíenia radiowe Ojca Korneliana Dende z Buffalo. Jeszcze jeden dowód, jak "choinka rosła". Od fikcji do anegdoty… Ojciec Dende przeczytal prawdopodobnie książkę Mariana Apfelbauma „Two flags: return to the Warsaw Ghetto”. W tej pracy Apfelbaum "rozwija" historię opublikowaną przez Teodora Niewiadomskiego w Kulturze w 1968 roku (tak, w tym roku!)

Powinienem w tytule napisac choinka w Domu Sierot Korczaka.

Choinki w Domu Sierot Korczaka nigdy nie było - ani na ul. Krochmalnej, ani w Getcie w domach na Chłodnej i Siennej.





Choinka w Domu Sierot zaczeła rosnąć a nastepnie mnożyć  po Marcu-1968 i po zamknieciu Polskiego Komitetu Korczakowskiego w tym samym roku.


Choinka zakwitła u Teodora Niewiadomskiego, Teodor Niewiadomski, "Z pomocą dla warszawskiego getta" (Kultura nr 161, 21.04.1968). Oj, to ten sławny, niesławny rok 1968, to że wtedy zaczęła rosnąć to chyba nie przypadek !
Wegetatywnie jednak zaczęła na dobre mnoży w książce Marka Jaworskiego, pt. „Janusz Korczak” (Interpress 1973). Autor na stronie 125 cytuje artykuł Niewiadomskiego.


Bujda - napisał na marginesie mój Ojciec który był w getcie do stycznia 1943 roku i m.in. szmuglował jedzenie i bron do getta. To były jednak duze zorganizowane grupy które zajmowały sie szmuglem. Ten tunel to tunel miedzy dwoma domami na ul. Muranowskiej którym Karski dostał sie do getta. Wg. opisu Karskiego "liczył około czterdziestu metrów długości i miał niewiele więcej niż metr wysokości".




Jan i Feiner weszli do bramy kamienicy przy Muranowskiej 6, po "aryjskiej" stronie muru getta. Przywitał ich tam dozorca, występujący pod imieniem "Staszek", i poprowadził do piwnicy. Tam czekał na nich dwudziestojednoletni "Dudek" Landau z żydowskiej konspiracji. Niewiele wiedział o misji Jana; jego przełożony powiedział mu jedynie, że pojawi się bardzo ważna osoba i że jego zadaniem jest ochrona konspiracyjnego tunelu, którym Polak ma dostać z getta. Tunel wykopały dzieci z getta pod kontrolą Żydowskiego Związku Wojskowego. Tunel ten zaczynał się pod kamienicą stojącą na terenie getta, przechodził pod murem, który biegł przez środek ulicy Muranowskiej, i kończył się w piwnicy po drugiej stronie. Landau poprowadził Jana i Feinera tunelem, który liczył około czterdziestu metrów długości i miał niewiele więcej niż metr wysokości. Posuwali się na czworakach w absolutnej ciszy, którą na chwilę przerwało zduszone przekleństwo Jana, gdy uderzył głową o wystającą rurę.
W piwnicy po drugiej stronie Muranowskiej Feiner i Jan przebrali się w zniszczone ubrania z naszytą Gwiazdą Dawida na ramionach. W tym przebraniu wyszli na ulice getta.

Fragment książki: E. Thomas Wood, Stanisław M. Jankowski, Karski - Opowieść o emisariuszu, przekład: Jan Piekło, Piotr Pieńkowski, Kraków-Oświęcim 1996, Wydawnictwo Baran i Suszczyński, Państwowe Muzeum Oświęcim-Brzezinka, wydanie I, s. 143-147.


Bzdury Jaworskiego są mieszane z prawdą dlatego robi sie dla czytelnika wiarygodne. Uznać wszakże trzeba to niezaprzeczalne prawo pisarzy: fakty stają sie dla nich inspiracją twórczego zamysłu. Fikcja literacka nie przekreśla utworu, mimo że u kogoś wywołuje zdziwienie czy wręcz niesmak. Daleko większe natomiast wymagania stawiam komentatorom życia i dzieła Starego Doktora. Chyba mamy prawo żądać od nich pełnej odpowiedzialności, zwłaszcza za drukowane słowo, bo ich relacje i racje, przekazywane są współczesności, młodemu pokoleniu i potomnym ,,, Littera scripta manet,,, Napisane listy pozostają.

Tak napisał mój ojciec czytając pomarcowe "dzieła o Korczaku" i o tej choince której nigdy nie było.


Jaworski to autor książek z dziedziny sztuki: „W kręgu Kenara” (1968), „Sztuka wokół nas” (1970). Nie wiadomo dlaczego wzia
ł się po Marcu 1968 za biografistyki pisane i wydane w wydawnictwie Interpress: m.in „Tadeusz Kotarbiński” (1971), „Janusz Korczak” (1973), „Ludwik Hirszfeld” (1977);
Po Jaworskim "zaskoczyli" inni z pełnymi cytatami albo z cytowaniem cytatu. Zrobiła się prawdziwa wrzawa. Z igły widły. I nagle mówi się o obchodzeniu Świąt Bożego Narodzenia w Domu Sierot! To oczywista i szkodliwa bzdura, tak samo jak opowieści o "przemarszu ze śpiewem i zielonym sztandarem na Umszlag"!!!!

Artykuł Teodora Niewiadomskiego oraz historia z choinką i rzekomą Gwiazdką u Korczaka są dalej eksploatowane, m.in. w książce Mariana Apfelbauma „Dwa sztandary”. O tej publikacji wypowiada sie historyk z UJ, Tomasz Gąsowski:

Nie jest to praca ściśle naukowa, rygorystycznie przestrzegająca wszystkich reguł warsztatu historycznego. Dlatego też pojawiają się w niej wypowiedzi, opinie czy relacje, wobec których autor nie wykazał należytego krytycyzmu, co rzutować może na niektóre z jego ostatecznych konkluzji.

Krzywe zwierciadła są niegroźne w Wesołym Miasteczku. Gorzej, kiedy służą zniekształceniu prawdy historycznej w publikacjach naukowych czy pseudonaukowych, które czytelnik przyjmuje bezkrytycznie. Cytaty - powtarzane niezweryfikowane słowa - mają moc plotki, która zatacza kolejne kręgi. „Krzywe zwierciadło” zmienia się w "głuchy telefon". A nieszkodliwa zabawa dziecięca w irytujące utrwalanie półprawd i przeinaczonych faktów. W grze w "głuchym telefon" wiadomość jest stopniowo zniekształcana, jej brzmienie przeinaczane. Na końcu otrzymujemy komunikat całkowicie odmienny od pierwotnego. Dla mnie historia choinki i rzekomego obchodzenia chrześcijańskich świąt w Domu Sierot Janusza Korczaka to typowy komunikat z „głuchego telefonu”.

Na dowód cytuję tekst przemówíenia radiowego Ojca Korneliana Dende z Buffalo. Na dowód, jak "choinka rosła". Od fikcji do anegdoty…
Ojciec Dende przeczytal prawdopodobnie książkę Mariana Apfelbauma „Two flags: return to the Warsaw Ghetto”. W tej pracy Apfelbaum "rozwija" historię opublikowaną przez Teodora Niewiadomskiego w Kulturze w 1968 roku (tak, w tym roku!)


Niestety, tylko kilka osób z prawdziwego kręgu korczakowskiego sprzeciwiało sie publikacji fałszywych relacji i faktów. Leon Glatenberg [Harari], którego spotkałem dwukrotnie w kibucu Maale Hachamisha pod Jerozolimą, kolega Kazimierza Dębnickiego z okresu „Małego Przeglądu”, napisał o "nowej produkcji faktów na temat Korczaka i swoich rozmów z Korczakiem":
A wiec po latach milczenia nagłe olśnienie! Odtworzyć dla potomności rozmowy, jakich nie było.



Podobnie skrytykował Dębnickiego w polskim tygodniku ‘Polityka” (Polityka /nr 38, 21 września 1985) K. Koźnicki:
Mało wiarygodnie brzmią cytowane, po pół wieku z górą... fragmenty rozmów Korczaka z młodym Dębnickim.



Inne przekłamania na temat Doktora zawiera artykuł Edwarda Poznańskiego pt.:„Korczak był zwolennikiem kary cielesnej...” w londyńskich emigracyjnych "Wiadomościach" (18 listopada 1973 r).
http://kpbc.umk.pl/dlibra/publication?id=2483&tab=3

Z londyńskiego wydawnictwa pochodzi również wydana w 1981 roku książka Tamary Karren "Kim był ten człowiek". I ta publikacja zawiera sporą dozę nieścisłości...

Po szkodliwym i pseudonaukowym eksperymencie Aleksandra Lewina (socrealistyczna w formie i treści praca opublikowana przez wydawnictwo PZWS, 1953) nic już doprawdy nie dziwi. Lewin wykonał karkołomną sztuczkę ze znikającym Korczakiem, którego przemienił w radzieckiego teoretyka pedagogiki Makarenkę. Układ luster Lewina odpowiadał ówczesnemu stalinowskiemu układowi politycznemu. Ku ubolewaniu mojego ojca który protegował Lewina w 1937 roku jako bursistę do Korczaka (obydwaj pochodzili z Pińska), Lewin nigdy wprost nie przeprosił za to haniebne „uśmiercenie Korczaka”. Ślad samokrytyki Lewina znajduje się w odnośniku do „Wprowadzenia” do pierwszego wydania „Pism Wybranych Janusza Korczaka”. Lewin pisze -w czasie przeszłym- "Mogę w tym miejscu odwołać sie do moich własnych powodów, jakie wyznawałem” (zobacz w „Problemy Wychowania Kolektywnego”, PZWS, 1953).


Joanna Olczak-Ronniker w swojej książce „Korczak. Próba biografii” daje wprost wyraz irytacji wobec stosunku Lewina do dokumentów, które mój ojciec Misza Wasserman Wróblewski zebrał z pokoju Korczaka wieczorem 5 sierpnia 1942 i przeniósł do Dużego Getta. Dokumenty dotarły na aryjską stronę, na Bielany i tam, w Naszym Domu znikły.






Za Ronniker-Olczak cytuję Lewina "Nie warto zagłębiać się nadmiernie w tego rodzaju detektywistyczne rozważania" (SIC!).



Papiery i okulary Korczaka, które mój ojciec zgromadził i przeniósł do Dużego Getta, były przenoszone z "kwatery na kwaterę" w Dużym Getcie. Należało przenosić się z ulicy na ulicę, z mieszkania do mieszkania, trwały deportacje do Treblinki. Materiały udało sie przeszmuglować z getta do Igora Newerlego i zostały zamurowane w ścianie w Naszym Domu na Bielanach. Po wojnie jeden z pracowników skradł je, myśląc że uda mu się coś prywatnie na tym zyskać. Po śmierci tego człowieka, wdowa odnalazła dokumenty. Nie bardzo wiedziała co ma z nimi zrobić Zrozumiała, ze jej mąż korczakowiec był złodziejem mienia pokorczakowskiego. Postanowiła oddać papiery w bardzo zawikłany sposób. Pokrętność jej działań polegała na oddaniu dokumentów w "najgłębszej tajemnicy” członkom izraelskiego komitetu korczakowskiego w Warszawie, którzy przyjechali na konferencję do Polski. Dopiero w Izraelu miały te cenne materiały korczakowskie zmarchwystać!





I tak sie stało. 3 lata po śmierci pewnego złodzieja wydano: „Janusz Korczak w getcie: nowe źródła” (wstęp i redakcja naukowa Aleksander Lewin). Warszawa, Conn: Latona, 1992, s. 310.


Bujda - napisal na marginesie mój Ojciec czytajac ksiazke Marka Jaworskiego pt. Janusz Korczak. Czy ktos z Was slyszal o takim tunelu przy Bazarze Janasza?
Jedyny tunel o którym ja slyszalem to ten który ja nazywam "Tunelem Karskiego" przy ulicy Muranowskiej (dolna fotografia).

Monday, December 11, 2017

Chanuka u Korczaka - Od 1914 do 1941 roku


Tytuł mo
że trochę mylący bo świeczki chanukowe paliły się i w domu Goldszmitów gdy Janusz Korczak był dzieckiem i w Domu Sierot na Krochmalnej od chwili powstania czyli od 1912 roku. Pierwsza data w tytule Chanuka u Korczaka - od 1914 do 1941 roku odnosi się do artykułu Korczaka na ten temat w polskiej prasie.
Rok 1914 to Świeczki chanukowe opublikowane w "W Słońcu" nr. 2 1914 r. to pierwsza "próba pojednania" na ramach polskiej prasy dla dzieci, wg. mnie.
Rok 1941 to opowiadanie mojej mamy Lucyny Wasserman Wróblewskiej która była na ostatniej Chanuce w Domu Sierot na Siennej (14 grudnia 1941 - 5702) jak i na ostatnim przedstawieniu teatralnym (18 lipca 1942 - 5702), zaledwie kilkanaście dni przed deportacją do obozu śmierci w Treblince, 5 sierpnia 1942 roku.
Moja mama wspominała: Podziw budził sam fakt, że Korczak w tak tragicznych warunkach potrafił troszczyć się i zabiegać uporczywie nie tylko o chleb powszedni, ale i o rozrywki kulturalne, o normalny niemal tryb życia w internacie”. Doktor uważał bowiem, że tylko wytężona praca i rygorystyczne przestrzeganie codziennej rutyny ośrodka może zapewnić dzieciom względny spokój. Organizowano żydowskie święta, takie jak Seder czy Chanuka. Nadal działało Kółko Pożytecznych Rozrywek i Kółko Dramatyczne.


Świeczki chanukowe opublikowane w "W Słońcu" nr. 2 1914 r. to pierwsza "próba pojednania dzieci żydowskich i polskich" na ramach polskiej prasy dla dzieci, wg. mnie.

------------------------------------------------------------

Nowe arabeski na starym świeczniku, niewinny tytuł w Małym Przeglądzie i Chanuka-gełd dla dzieci Domu Sierot

Chanuka-gełd dla dzieci "Domu Sierot"
Niezadługo okna domów naszych rozbłyskiem niecodziennych świateł, sięgną w noc dalej, będzie nam w migotliwym blasku świeczek, tak miło i przytulnie wśród najbliższych.

Ale niejeden spojrzy na ciemną ulicę. Tam jednak jest noc. I mrok ten wydaje się ciemniejszy tym wszystkim, którzy mijają nasze okna, tym wszystkim, którzy rodzin nie mają.

I zgaśnie radość, jak zdmuchnięty płomyk. — Nie zasłużyłem na nią, nie zdobyłem jej sam. Przypadek zrządził, że nie my straciliśmy rodziców, że jednak jest nam lepiej, niż innym.
Kiedy więc dowiedzieliśmy się że Kółko Pożytecznych Rozrywek
znalazło się w tak ciężkich tarapatach, w jakich nigdy jeszcze nie było w ciągu 17 lat swego istnienia— wystarczy powiedzieć,
że nie miało nawet 5 zł. w swojej kasie na stroje dla aktorów, występujących w komedyjce chanukowej, — pomyśleliśmy, że teraz my, małoprzegłądowcy, możemy spłacić Domowi Sierot dług wdzięczności, przychodząc z pomocą najczynniejszej jego organizacji, która daje rozrywkę i kulturalne wywczasy wszystkim dzieciom internatu.......

........A więc krótko i konkretnie:
Przekazujemy do dyspozycji Kółka Pożytecznych Rozrywek
naszą składkę w sumie 50 zł. I wzywamy wszystkie koła korespondentów „Małego Przeglądu" do rozpoczęcia akcji zbiórkowej.

Zwracamy się do wszystkich czytelników z gorąca prośbą o poparcie naszej akcji, o nadsyłanie składek na wspólny fundusz chanukowy (Mały Przegląd, Warszawa, Nowolipki 7,— z dopiskiem: „Chanuka - gełd dla dzieci Domu Sierot")
Grupa Siedmiu
.
------------------------------------------------------------

Nowe arabeski na starym świeczniku, niewinny tytuł w Małym Przeglądzie, niby Chanukowy!
Najpierw opis"starych czasów i pogromów, okres zanim Polska uzyskała na nowo niepodległość. Następnie okres współczesny, tamtejszy, czyli międzywojenny.

II
...Heniek wraca z wykładu na
„Politbudzie". Spieszy się. Dziś
Chanuka. Trzeba jeszcze kupić
świeczki. W kieszeni brzęczą
dwa dreidełe. Dla Szlamka i Surci.
śliczne, nowiutkie.

W ogrodzie leży biały śnieg.
Sypki grudniowy śnieg pokrywa
gałązki drzew i krzewów,
śnieg skrzypi pod butami. W
kieszeni pobrzękują dreidełe.

Dlaczego te ulice są takie
ciemne. Aż niemiło przechodzić
przez nie o zmroku. Jak dobrze,
że jeszcze dwie przecznice, pięć
minut w mydłami i będę w domu.

Szlamek i Surcia już pewnie
czekają.

Szlamek chodzi do piątego od ­
dział szkoły powszechnej. Jest
pierwszym uczniem. No pewnie
— mój brat. A Surcia pójdzie do
szkoły dopiero na przyszłą jesień.

Właściwie powinna chodzić
do szkoły już w tym roku, ale
nie było miejsca. Za to na przyszły
rok pójdzie odrazu do drugiego

oddziału. Już on ją przygotuje..
Myśli ścielą się dziwnie miękko
— Szlamek — Surcia...

Słowo pada, jak obelga: żydzie!

Przez ułamek sekundy widzi
ich. Cała zgraja, dzięsięciu mo­że,
w studenckich czapkach,
masywne lagi w dłoniach.

Cios kastetu trzasnął o czaszkę i
ogłuszył. Runął. Buty deformują
żebra. Ostre stalowe żyletki, o-
sadzone umiejętnie na końcach
lasek, rozcinają miękkie kleiste
ciało, masakrują twarz o nazbyt
żydowskim wyglądzie.

Cynowe bączki wysunęły się z
kieszeni. Czyjś ciężki but wtło-
czył je w grząski śnieg.

************************
III
Napisanoby zato może o innej
matce dwóch synów. Jeden —
inżynier elektrotechniki, drugi
absolwent W S. H.; obaj dyplo-
mowani, rokujący świetne na-
dzieje młodzi ludzie nie mogli
znalezc pracy.  I jeden musiał 
za
psie pieniądze naprawiać zepsute
dzwonki u sąsiadów, drugi
zaś ździerał zelówki, szlifując
„kocie łby" warszawskich bruków w 
poszukiwaniu pracy. Obaj jej nie
znaleźli. Nie dlatego, że nie by
ło
jej wogóle.

Często bywali już „prawie zan ­
gażowani". Lecz gdy trzeba było
złożyć papiery, okazywało się, że
mają „nieczyste metryki". Bo
matka miała na imię Fajga, a ojciec
— Icek. I wtedy pan szef
oświadczał czemprędzej:

Bardzo mi przykro, lecz dane
miejsce zostało już obsadzone.
Znów rozpoczyna się mozolna
wędrówka.

Cóż z tego, gdy w papierach
nie mają... aryjskiej babki. 

W wielu domach żydowskich
urządzają dla dzieci choinkę.
Choinka musi być ładna,
chciałabym ją chętnie zobaczyć.
Ale gdy zapytam te dzieci, co
to za święto Chanuka, — napewno
powiedzą : „nie wiemy".
Rodzice ich nie zapalają
świeczek chanukowych i nie
chcą, by się dzieci dowiedziały
o historji żydów. Nie wypada,
żeby w pokojach dziecięcych
rozlegał się język żydowski. Ile
znaczenia mają w sobie świeczki
chanukowe. Wzdycha dzia-
dek i łzę ma w oku, gdy świeczkę
zapala: ale wnuk napewno
nietylko łzy nie uroni, ale
nie będzie uważał za stosowne
nawet uśmiechnąć się do niej.
Zosia 
.
Mały Przegląd: pismo dzieci i młodzieży: tygodniowy dodatek bezpłatny do nr... "Naszego Przeglądu"., R.1, nr 9 (3 grudnia 1926).



Dzieci piszą i rysują. Świecznik chanukowy jest z polskim orłem.

Rok 1939
Stefa Wilczynska opisuje w Małym Przeglądzie z 27 stycznia 1939 r. Chanukę w kibucu Ein Harod.
...Na końcu piszę o Chanuce, i mało, bo redaktor „Małego Przeglądu” schowa list do przyszłorocznego numeru chanukowego, a ja nie chcę tak długo czekać. O samym święcie nie warto pisać, bo co rok każdy nauczyciel w każdej klasie opowiada wam o tym święcie i dlatego pewnie żadne z was nie wie, co to doprawdy Chanuka. Ale ładne są zwyczaje tutejsze.
Otóż zamiast świeczników używają tutaj drzew. Ścina się dużą, mocną ośmioramienną gałąź – w tym roku na przykład z drzewa oliwkowego. Na wierzchołku obciętej równo gałęzi codziennie przybywa wśród liści jedna świeczka. Prócz tego na dachu szkoły umieszcza się wielki drewniany
świecznik, co wieczór zapala się o jedną więcej czerwoną żarówkę elektryczną.
Zamiast „chanukageld” także przyjął się inny zwyczaj. Każdy z klasy przynosi jakąś zabawkę, używany scyzoryk, malowanki czy coś własnej roboty ze stolarni czy szwalni. Składa się to wszystko razem i wylosowuje między uczniów danej klasy. Naftali dał pudełko ze szpulkami i bardzo się bał, żeby sam tego nie wygrał. Później odbywa się zamiana, jak u was po loterii fantowej.
Dziewczynki ze starszych klas smażyły cukierki z cukru, kakao i soku cytrynowego. Dużo było roboty, ale mało cukierków, bo przecież trzeba często próbować, aby koledzy nie wygrali przypalonych lub zbyt kwaśnych wyrobów.

Ale najlepsze z całej Chanuki – to tydzień wolny od szkoły. A jak czasu dużo (czy doprawdy dużo? – podczas wakacji zawsze go mało), to nowy sezon i moda: pieczenie kartofli. Pokopali dołki, rozpalają ogniska przy parkanie, koło pola, a niektórzy to nawet piece pobudowali. Kartofle malców są nieraz spalone na węgiel, a ich nosy i ręce jeszcze czarniejsze. Starsze dziewczynki wybrały się po kwiaty na łąkę, po pierwsze delikatne zimowe narcyzy, anemony i fiołki alpejskie. Na zboczach gór więcej kwiatów, ale tam teraz chodzić nie wolno.

Saturday, December 9, 2017

Polskie Radio i Korczak - Dzięki tygodnikowi Antena zachowały się emitowane teksty Starego Doktora




Antena. Nr 15, wydanie z dnia 10/04/1938. s. 9.


Antena. Nr 15, wydanie z dnia 10/04/1938. s. 8.

Stary Doktór - Antena. Nr 15, wydanie z dnia 10/04/1938. s. 8.


29 maja 1930 roku
W czwartek, 
29 maja 1930 roku, Korczak przemówił przez radio po raz pierwszy. Była to pogadanka zatytułowana Święto Dziecka. Wyemitowano ją w ramach Tygodnia Dziecka. 

Maj 1931
Po roku, (Maj 1931 ?) w ramach tego samego Tygodnia Dziecka, Polskie Radio nadało napisane przez Korczaka słuchowisko w formie rozmowy pt. W sierocińcu

26 maja 1933 roku 
Korczak czyta swój tekst pt. Marzenia dziecka

23 października 1934
Tego dnia odbyła się na falach eteru dyskusja z wybitnymi autorami książek dla dzieci, w której wziął udział również Korczak. 

18 grudnia 1934 roku 
Korczak po raz pierwszy wystąpił jako Stary Doktor, wygłaszając pogadankę dla dzieci pt. Kazik, tabliczka czekolady i ja.

1935
Od 1935 roku w Polskim Radioprowadził cykl audycji Gadaninki Starego Doktora (felietony te później złożyły się na książkę Pedagogika żartobliwa, 1939).


Antena, pismo, tygodnik Polskiego Radia, w którym Korczak (Stary Doktor) publikował swoje felietony. Był to tygodnik ilustrowany, jednak większą część objętości pisma zajmował program radiowy, także rozgłośni lokalnych i zagranicznych. Na początku i na końcu numeru znajdowały się inne teksty, m.in. felietony Starego Doktora - Janusza Korczaka.

Na początku szystkie programy radiowe szły na żywo. Dopiero w latach 30-tych, 10% procent materiału dźwiękowego nagrywano „na miękkie płyty” bądź „stalowe druty”.

Thursday, December 7, 2017

Janusz Korczak´s influence on professor Zygmunt Bauman, Bronisław Baczko and eventually on Włodzimierz Brus.


Earlier, I wrote here, on my blog about my "uncle Bronek", professor Bronisław Baczko that asked me just before he died (2016) to look for the articles he wrote as a child in Korczak`s Mały Przeglad - The Little Review. His articles were signed Bronek from Gesia street. However, I found, just a note about his first article. Now. I found Zygmunt Bauman writings and are actively looking for "Beniamin from Cegielna (street)" - Beniamin from Cegielna is Włodzimierz Brus, the third famous professor from the University of Warsaw that left Poland after antisemitic wave that started in the mid-sixties.

Professor Bronisław Baczko asked me just before he died (2016) to search for the articles he wrote as a child in Korczak`s Mały Przeglad - The Little Review. His articles were signed Bronek from Gesia street.

Professor Zygmunt Bauman, one of the most renowned and prolific figures within the field of sociology died this year in January at the age of 91. 

Bauman was as well, as a child both reading and writing in Korczaks newspaper. Here is one of his articles/letters entitled Kubeł zimnej wody dla Dyci z Zamościa. It was published in the section Free Tribune. He is upset that Dycia wrote the story about Korczak knowing that he is the editor of The Little Review.





In the part of The Little Review called FREE TRIBUNE Zygmunt Bauman wrote:

A BUCKET OF COLD WATER FOR DYCIA FROM ZAMOŚĆ 
.....I do not want to plagiarize the words of Rabbi Akiba. So I will say as follows: As I already noted, you are undoubtedly a talented writer; however, this only makes the matter worse. With abilities such as yours, you simply should not have written an article such as your “My heroes.” The editors did not award you the first prize – even though they offered you some consolation due to the fact that you are a regular contributor. Yet, I think – as well as probably every other reader who thinks objectively about the matter – that the contest submission by Wat was much better, even due to the simple fact that the editors were not involved in this subject. I think you go too far. I admit and I agree with you that Janusz Korczak is a truly outstanding man and I am not the one to tell you who should be your personal hero. However, your own conscience should prevent you from sending praise of a man who created and served as editor-in-chief of a paper to the same paper as a contest submission! It’s not only about the editors, but what does that make you look like in the eyes of other readers? I don’t want to blame you or point my fingers at your obvious fault. I only call upon your conscience to address the issue and I am looking forward to reading its answer. 
Zygmunt Bauman (Poznań)

Zygmunt Bauman uses the title A BUCKET OF COLD WATER from The Little Review from 1933. It was a special article about The Little Review editorial staff. The article is the criticism of different named co-workers (see below).



The Little Review team - 10 years anniversary: Leon - Georg Glattenberg (top row, second from the left), later known as Ze'ev Harari, Edwin Markuze (top row, third from the left),  Lejzer Czarnobroda (top row, fourth from the left), ,Madzia Markuze (top row, fifth from the left), Igor Newerly (top row, sixth from the left), Ludwig Mirabel (top row, seventh from the left), Kuba Kirstein (top row, on the right), Shlomo Kurzbard (top row, second from the right), Efraim Rozen (top row, fourth from the right), Dycia Goldgraber (bottom row, second from the left), Dorka Goldgraber (bottom row, third from the left), Renia Herszenfus (bottom row, fourth from the left), Stefa Reif (bottom row, fifth from the left), Aneri - Irena Librader (bottom row, second from the right), and Maurici Kotler.

DYCIA FROM ZAMOŚĆ was Dycia Goldgraber, a writer for the youth and children's newspaper "Maly Przeglad." In the photo: Goldgraber is on the left. Photographed in 1935. Dycia Goldgraber was a regular reporter and a member of the editorial board (as a youth representative) between the years 1935 - 1939. She perished in the Holocaust.

Aneri. Zygmunt Bauman is mentioning Aneri in the beginning of this article. Aneri - Irena. Librader, later Smigielska. She was among the editors during first ten years of Maly Przeglad. She survived the Holocaust.

Link below:
More about Dycia and her sister Dora Goldgrabber and the editorial board of The Little Review
.


Summary in Polish
Marzec-1968
Gomułka, Moczar i Werblan chyba nie zauwazyli ze Bauman, Baczko i Brus byli czytelnikami Małego Przegladu Korczaka w latach 30-tych.
Pisze, "chyba" albowiem Polski Komitet Korczakowski z siedziba na ulicy Jasnej 24 w Warszawie został jednak w 1968 roku zamkniety a drzwi zapieczetowane. Ostatnim przewodniczacym Komitetu Korczakowskiego, po Igorze Newerlym, był Michał Wróblewski.
Przepraszam ze tekst po angielsku.

Wednesday, December 6, 2017

Jonatan Burak - one of the Korczaks correspondents wrote in 1938 about the European Union and 3D TV







Jonatan Burak was his name. He was from Równe and in 1938 he was 12 years old. He wrote a story on the first page of Korczaks newspaper Maly Przeglad - 
The Little Review. He wrote about the future, about the year 1950. Why on the first page? Because he won the Little Review Winther contest for young writers.

Jonatan Burak won the Little Review Winther contest for young writers. The participants of the winter contest submitted 267 works, including 103 works regarding the first topic (“January 1st, 1950”), 61 on the second (“Iwas so warm then…”) and also 103 on the third one (“My friend”). The main prize – 25 złoty – was divided between the authors of the two winning submissions and a third book was added to the two book prizes. The cash prizes of 10 złoty each went to: Jonatan Burak, 12 years old from Równe Wołyńskie and Frania Rybińska, 14 years old from Warsaw.

His story is partly about... The European Union.
.
Jonatan wrote:

Right now, we are entering the
new year – 1950. Years have passed.
I grew up and matured, now I work
as the director of the Department
of Education of the 26th District of
Europe.
Older people still use to say things
like “Here’s where Germany used
to be, and that was France,” but we
consider ourselves to be a single great
nation, one big family and every human
being is our brother.


Jonatan wrote as well about television:
How different the television set was, compared to 1938!
They used to be giant and complicated devices, yet displayed murky,
distorted images. Nowadays they are aesthetic and small and yet they
can display everything in three dimensions!
I took a look at an electronic watch...


About the school system Jonatan Burak decided...


About the school system Jonatan Burak decided:
The school of education, formerly known as elementary school had eight grades, with first grade being somehow similar to a kindergarten. Children were taught languages – especially Esperanto, as the international language – old and classical languages, as well as their mother tongue. Every citizen had to graduate from such a school under the pain of forfeiting their citizen rights-
Then there are high schools (previously known as middle schools), as well as universities and academies for the most talented and intelligent students. Attending school was free and all the books, notebooks, bags and so on were supplied as necessary by the district authorities. Additionally, schools offered free breakfasts, recreation rooms and cinemas, open in the evening. The curriculum was accessible to everyone and the teachers were good, just and really loving their job. They all tried to take a look into the child’s soul, into every darkest corner and light it up with love and science. 

I wonder what happened to Jonatan Burak.
The same fate as other correspondents to The Little Review? Murdered during the Holocaust!

Tuesday, December 5, 2017

Janusz Korczak - Święto dziecka! - Dzień dziecka - Tydzień dziecka - Jeśli się zaczyna coś nowego, nigdy dobrze niewiadomo, co z tego będzie...

IN PREPARATION




Janusz Korczak, Jak kochać dziecko - Dziecko w rodzinie
WARSZAWA 1919 KRAKÓW

TOWARZYSTWO WYDAWNICZE W WARSZAWIE

MAZOWIECKA 12. STARE MIASTO 11. MARSZAŁKOWSKA 143.


Baczność. Albo porozumiemy się teraz, albo rozejdziemy na zawsze. Każda myśl, która pragnie się wymknąć i ukryć, każde wałęsające się samopas uczucie, winny być przywołane do porządku i ustawione w karnym szeregu przez wysiłek woli.

Wzywam o magna charta libertatis, o prawa dziecka. Może jest ich więcej, ja odszukałem trzy zasadnicze:

1. Prawo dziecka do śmierci.
2. Prawo dziecka do dnia dzisiejszego.
3. Prawo dziecka, by było tem, czem jest.

Trzeba je poznać, by przy udzieleniu tych praw popełnić możliwie najmniej pomyłek. Pomyłki być muszą. Nie trwóżmy się ich: korrygować je będzie samo ze zdumiewającą czujnością, byleśmy nie osłabili cennej zdolności, potężnej siły obronnej.

Daliśmy zbyt wiele jedzenia lub niewłaściwe, zawiele mleka, nieświeże jajko, — zwymiotowało. Daliśmy niestrawną wiadomość — niezrozumiało, bezwartościową radę, nie strawiło, nie posłuchało. To nie czczy frazes, gdy mówię: szczęście dla ludzkości, że nie możemy zmusić dzieci, by ulegały wpływom wychowawczym i dydaktycznym zamachom na ich zdrowy rozum i zdrową ludzką wolę.

Janusz Korczak brał udział w różnych akcjach społecznych, np. „Tydzień Dziecka” Polskiego Komitetu Opieki nad Dzieckiem czy „Tydzień Sieroty” Związku Towarzystw Opieki nad Sierotami Żydowskimi „Centos”.


Janusz Korczak trafił do Polskiego Radia w 1930 roku. Jego pierwsza audycja to pogadanka emitowana 29 maja i zatytułowana Święto Dziecka. Emitowano ją w ramach Tygodnia Dziecka. Prawdopodobnie czytał powyższy tekst. W 1931 roku, w ramach tego samego Tygodnia Dziecka, Polskie Radio nadało napisane przez Korczaka słuchowisko w formie rozmowy pt. W sierocińcu.

Święto dziecka! [Inc.:] Jeśli się zaczyna coś nowego, nigdy dobrze niewiadomo, co z tego będzie [...], 1930
Wariant tytułu: Jeśli się zaczyna coś nowego, nigdy dobrze niewiadomo, co z tego będzie
Data powstania dokumentu: 1930
Adres wydawniczy:Warszawa : Polski Komitet Opieki nad Dzieckiem, [1930] Warszawa
Druk: Druk. Krajowa
Opis fizyczny: 2 strony; 26x18 cm


W Polsce także już przed Drugą wojną światową obchodzono dzień dziecka. Świętowano nie, jak obecnie - 1 czerwca, ale 22 września. Tego dnia dzieci brały udział w uroczystych szkolnych akademiach, w których rozdawano słodycze, zakupione ze środków pozyskanych ze zbiórek publicznych.

Międzynarodowy Dzień Dziecka ma swoje początki w Światowej Konferencji na Rzecz Dobra Dzieci, która odbyła się w Genewie (Szwajcaria) w 1924(5) r.